wtorek, 19 października 2010

Numer 250 - Sparks "Ghost of Liberace"

To była ciepła, czerwcowa noc. Zalegała niemal kompletna cisza, słychać było jedynie szum liści poruszanych przez wiatr. Stałem na dziedzińcu zamku - właściwie rzecz biorąc - ruin zamku Odrzykoń i wpatrywałem się w oświetlane przez księżyc strzeliste zamkowe mury. Paweł - mój kolega - zniknął już wcześniej gdzieś za rogiem. Patrzę, Paweł biegnie w moją stronę. Po chwili usłyszałem dźwięk dzwonka zawieszonego przy bramie wjazdowej. Nagle zalał mnie zimny pot i nie zastanawiając się ani chwili dłużej zacząłem biec w kierunku bramy i dalej w dół. Choć bieg to mało powiedziane, bo spieprzaliśmy aż się patrzy. Mieliśmy kilkanaście lat i na własne oczy postanowiliśmy się przekonać o prawdziwości legendy o duchu Malej Pani z Odrzykonia.

Od dziecka lubiłem historie o duchach, a książkę "Duchy polskie, czyli krótki przewodnik po nawiedzonych zamkach, dworach i pałacach" Bogny Wernichowskiej i Macieja Kozłowskiego znam na pamięć. Tamten, bardzo sugestywnie ilustrowany, przewodnik tylko podsycał utajone zainteresowania zjawiskami paranormalnymi. Takimi jak tamta miejska (osiedlowa bardziej) legenda o poltergeiście w starym domu przy Podlesiu, gdzie każdy dzieciak bał się nawet zbliżyć. Te historie to była niesamowita pożywka dla dziecięcego umysłu, a pamiętna wyprawa na odrzykoński zamek była logicznym i nieuniknionym ich skutkiem.

"Ghost of Liberace" dobrze oddaje ducha tamtych odrzykoniowych czasów, tym swoim "skradającym się" motywem klawiszowym, brzmiącym niczym wodewilowa parafraza głównego motywu z Egzorcysty, z wtórującymi mu smykami i parateatralnym refrenem. I mimo, że "Ghost Of Liberace" to nic innego jak opowieść o jednym z największych ekscentryków show-bizu, dla mnie ta melodia pozostanie tłem do moich nastoletnich poszukiwań zjaw i upiorów.



2 komentarze:

brzydkieslowonaf pisze...

Ta formacja to moje guilty pleasure. Bywali "upośledzeni" brzmieniowo (a czasem po prostu obciachowi: "Now That i Own the BBC"), ale jednak sporo w tym intelektualnego puszczania oka do słuchacza.

Byłem pewien, że wszyscy o nich zapomnieli.

highfidelity pisze...

Mój ojciec mi ich kiedyś "sprzedał" ;)